poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Nowy rozdział

Jak obiecałam nowy rozdział ;) 5 LAT PÓŹNIEJ Podszedłem do zielonej kołyski. Spojrzałem jeszcze przez okno. Odwróciłem się, na łóżku spała moja piękna rudowłosa żona. Eleanor była moim jedynym jak dotąd szczęściem po śmierci ojca. Powoli podszedłem do łóżeczka. W kołysce leżał chłopczyk o rudych włosach takiego samego odcieniu jak matka. Oczka miał otwarte i leciutko ziewał, wziąłem synka na ręce. Popatrzył na mnie zielono-szarymi oczkami i znów ziewnął. Jego bialutkie ubranko lśniło w rannym słońcu. Przytuliłem go do siebie i leciutko podtrzymywałem jego główkę by nic sobie nie zrobił. Siadłem na skraju łóżka, ale Santiago nie był zadowolony i rozpoczął swoje płaczliwie rozmowy. Położyłem synka koło żony i sam też się do nich przyłączyłem. Odgarnąłem niesforny kosmyk z twarzy mojej ukochanej. Wyglądała jak bogini jak najpiękniejsze bóstwo. Otworzyła oczy takie same jakie ma syn, uśmiechnęła się. Było to piękne, pocałowałem ją. Usta jak płatki róż, skóra jak najdroższy jedwab długo bym mógł jeszcze wymieniać ale chyba nie starczyłoby mi czasu do śmierci by wymienić wszystkie jej cechy. -Nie płakał?- Spytała jeszcze śpiącym głosem. -Nie. Jest bardzo silny- Powiedziałem i znów ją pocałowałem. -Jest taki jak Ty i twój ojciec- te słowa wzbudziły we mnie wszystkie te wspomnienia. -Muszę nakarmić Santiago Wstał z łoża. Jej koszula biała, lekko prześwitująca. Widać było jak piękne ma kształty, jak bardzo jest piękna. Santiago leżał i zawzięcie próbował złapać frędzelki zwisające z sufitu. Specjalnie dla niego przykręciłem to by miał co robić. Eleanor podeszła do mnie i siadła mi na kolana. Zaczęła mnie całować, tak bardzo jej pragnąłem, od zawsze i na zawsze. Jej ręce błądziły po moim ciele. -Śpi? -Tak. Odniosę go do łóżeczka, zaraz to dokończymy.- I przesłała mi całusa. Odniosła maluszka do kołyski i wróciła do mnie. Całowała mnie namiętnie, wdychałem jej lawendowy zapach włosów. Jej ciało było gorące, pragnęła mnie. Czułem nie tylko pożądanie, czułem bezgraniczną miłość do niej. Moje serce należało tylko do niej i do naszego synka. Byli całym moim światem. Złapała moją twarz w ręce. -Kocham Cię- szepnęła i znów mnie pocałowała. -Ja też Cię Kocham ale wiesz ,że to nie wystarczy by pokazać Ci jak bardzo Cię kocham. -Mam już prawdziwy dowód, mam Ciebie i naszego synka te dowody mi wystarczą. -Wiem -Muszę iść- trzeba go nakarmić bo raczej nie zasnął już na długo. -Ja też mam dzisiaj dużo pracy.-Wstałem z łóżka ,przyciągnąłem ją do siebie i ucałowałem. Podeszła do łóżeczka synka i wzięła go na ręce i wyszła z sypialni. PS: nie wiem czy poszłam w dobrą drogę jeżeli chodzi przyśpieszenie akcji opowiadania ;P piszcie i komentujcie ;P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz